czwartek, 26 czerwca 2008
Break
W związku z moim wyjazdem na wieś, przez trochę ponad tydzień od jutra, na blogu nie będą pojawiały się nowe wpisy. Zachęcam więc do przeglądania archiwum i komentowania innych, już napisanych rzeczy. Spróbuję jeszcze dziś znaleźć czas, aby wstawić aktualne-przyśpieszone notowanie DLP, ale nie wiem czy mi się to uda, bo już około 18:00 muszę być przygotowany na koncert Counting Crows i The Police.
środa, 25 czerwca 2008
....,a Oasis po raz siódmy
Pod koniec września w radiu puszczony zostanie utwór The Shock Of The Lightning, napisany przez Noela Gallaghera pierwszy singiel promujący. Wokalista opisuje utwór jako bardzo wciągający numer, który został napisany cholernie szybko i również błyskawicznie nagrany.
Tracklista płyty nie jest jeszcze znana. Spekuluję się, że kilka z piosenek zawartych ostatecznie na Dig Out Your Soul to będą już starsze utwory, skomponowane na przestrzeni ostatnich lat.
Four po raz czwarty
Podano już oficjalną tracklistę albumu. Jest on promowany oczywiście przez singiel Love Is Noise.
- "Sit and Wonder"
- "Love Is Noise''
- "Rather Be"
- "Judas"
- "Numbness"
- "I See Houses"
- "Noise Epic"
- "Valium Skies"
- "Columbo"
- "Appalachian Springs"
wtorek, 24 czerwca 2008
Pet Shop Boys - Alternative - 1995
CD 1:
01. In The Night
02. A Man Could Get Arrested
03. That's My Impression
04. Was That What It Was
05. Paninaro
06. Jack The Lad
07. You Know Where You Went Wrong
08. A New Life
09. I Want A Dog
10. Do I Have To?
11. I Get Excited (You Excited Too)
12. Don Juan
13. The Sound Of Atom Splitting
14. One Of The Crowd
15. Your Funny Uncle
CD 2:
01. It Must Be Obvious
02. We All Feel Better In The Dark
03. Bet She's Not Your Girlfriend
04. Losing My Mind
05. Music For Boys
06. Miserablism
07. Hey Headmaster
08. What Keeps Mankind Alive?
09. Shameless
10. Too Many People
11. Violence (Hacienda Version)
12. Decadance
13. If Love Were All
14. Euroboy
15. Some Speculation
Wspomniałem już nie raz, że Pet Shop Boys bardzo płodnym bandem jest. Kompilacja Alternative to potwierdzenie tego zdania w całej jego krasie. Od debiutu minęło zaledwie 9 lat, w tym czasie ukazało się pięć płyt studyjnych, wspominane już kiedyś przy okazji wcześniejszych recenzji zbiory remixów tzw. Disco (1,2) i kompilacja singli Discography. Alternative to jednak nie kolejne podsumowanie najlepszych piosenek zespołu, tylko zbiór b-sidów. Zbiór pokaźny bo zawierający, aż 30 nagrań na dwóch dyskach CD.
Opisanie każdego z numerów, chociażby w skrócie zajęłoby zdecydowanie zbyt wiele miejsca, więc jak łatwo się domyśleć zajmę się tymi najważniejszymi z tej całej grupy teoretycznie mniej ważnych piosenek, którym dane było tylko i wyłącznie zaistnieć na drugiej stronie singli.
Utwory uszeregowane chronologicznie, co jest doskonałym sposobem na prześledzenie całej bogatej kariery Pet Shop Boys w ponad 130 minut! Album rozpoczynają kompozycje z okresu Please, jest ich 6. Nie różnią się zbyt bardzo od kompozycji zawartych na płycie. To raczej to samo surowe brzmienie, ozdobione dosyć niskim wokalem jakim lubił wtedy operować Neil Tennant. Najciekawiej prezentuje się kompozycja Paninaro (jeden z dwóch utworów w karierze PSB, w którym rolę głównego wokalisty dzierży Chris Lowe), znana z tego, że powstał do niej teledysk, a sam utwór został wydany na singlu we Włoszech w limitowanym nakładzie. Paninaro jest wszakże nazwą włoskiej subkultury powstałej na początku lat 80 we Włoszech, która charakteryzowała się dbałością o modę i apolitycznością.
Na Alternative utwór pojawia się w oryginalnej wersji znanej z singla Suburbia. Co ciekawe w 1995 (ponownie z Lowe jako głównym wokalem) roku utwór został nagrany na nowo, powstał do niego kolejny teledysk, a całość posłużyła do promowania zestawu. Wersja z ''dopinką'' 95 jest krótsza, posiada zdecydowanie bardziej unowocześnione brzmienie i więcej samplowych smaczków - nie jest także zawarta na albumie.
Następne cztery kompozycje ukazują okres prac nad Actually. You Know Where You Went Wrong zaskakuje trochę postrzeloną grą klawiszy, ale i dosyć ironicznie brzmiącym wokalem.
I Want A Dog znane szerzej jako jeden z utworów z płyty Introspective też pojawia się na Alternative w wersji okrojonej i z większym naciskiem położonym na rytmikę całości - jednak prezentuje się równie przeciętnie jak oryginał. Sprawdza się teza, że najlepsze płyty zostawiają po sobie najgorsze odrzuty, bo era Actually zostawiła po sobie tak naprawdę jeden udany utwór - Do I Have To?, spokojną balladę, będącą jakby drugą częścią kompozycji Kings Cross, kojarzącą się też po trochu z Later Tonight.
Kolej na erę Introspective. Naprawdę słychać, które numery pochodzą z jakiego okresu. Gdy tylko wkraczamy na teren piosenek z rocznika 1988 tempo wzrasta. Od początku towarzyszy temu duża doza ekscytacji...przy I Get Excited (You Get Excited Too). Smaczku dodaje przetworzony komputerowo głos w refrenie. Natomiast w Don Juan robi się bardziej akustycznie. Niezbyt ciekawa warstwa melodyczna uratowana po części przez solidny wokal. Osobom zainteresowanym twórczością grupy polecam zapoznać się z tak zwaną alternatywną wersją tej piosenki, będącej pozycją 10 razy silniejszą niż spokojny pierwowzór. Najbardziej w tej części kompilacji zaskakuje The Sound Of Atom Splitting. Recytowany tekst, na tle prawdziwej burzy dźwięków nie podlegających absolutnie żadnej kontroli. Sprawia to wrażenie jednego wielkiego bałaganu...jak po rozszczepieniu atomu zresztą. Nie polecam osobom wrażliwym słuchania tej kompozycji po 22:00. Tennant brzmi jak maniak-psychopata. Bardzo oryginalne.
Na koniec dysku numer 1 udało się załapać jednej kompozycji z okresu prac nad płytą Behaviour, które już wypełniają 2 część składanki. Your Funny Uncle to krótki piano-wokalny kawałek, taki jak wyżej wymienione Later Tonight. Spokojnie układa słuchacza do snu. Nie przepadam za takimi sentymentalnymi piosenkami w wykonaniu PSB, ale ta jest po prostu śliczna.
Przekładając w odtwarzaczu obie płytki i puszczając nową porcję muzyki słuchacz dochodzi jednak do wniosku, żę Your Funny Uncle nie przypadkowo pojawiło się nie tam gdzie trzeba.
To bardzo dziwnę, ale odrzuty z sesji Behavioura brzmią bardzo nie-Behaviourowo. Każda kompozycja jest bez wątpienia utrzymana w stylu up-tempo. Słynne ''tasowane beaty'' w It Must Be Obvious, pomysłowe połączenie tradycyjnego fortepianowego motywu i elektronicznego tła w Bet She's Not Your Girlfriend albo totalny minimalizm w uroczym Miserablism.
W We All Feel Better In The Dark znów do głosu dochodzi Chris Lowe. Po raz kolejny prezentuje on swoje umiejętności wokalne w postaci prawie rapowanego tekstu. Za to refren należy już do głębokiego i stonowanego głosu pierwszego wokalisty. WAFBITD należy do jednych z najbardziej przesiąkniętych sexem utworów grupy - co wyraźnie jest podkreślone i w remixach tej piosenki, jak i na scenie, podczas wykonywania tego utworu na najlepszym koncercie grupy w historii - Performance (1991). Zresztą wystarczy przeczytać tytuł...
To nie koniec świetnych utworów z tamtego okresu. Został jeszcze maxymalnie elektroniczny Music For Boys. Lekcja dla wszystkich DJ-ów świata. Instrumentalny utwór mieszający w sobie wszystkie możliwe odłamy muzyki elektronicznej od klubowej, przez synthpop i ambient. Z tego energetycznego walca nie wytrąci z pewnością Losing My Mind. Cover, napisanego przez zespół utworu dla Lizy Minelli. Jej wersja z gościnnym udziałem duetu ukazała się na płycie Results w 1989. Absolutnie orgazmowa partia klawiszy, wstawki gitarowe, szalone sample odgłosów totalnego wariactwa - po prostu odjazd. Mój ulubiony b-sid ekipy. Tylko wokal brzmi bardzo nietypowo. Zdaję się górować nad instrumentalną warstwą kompozycji. W dodatku jego brzmienie budzi na myśl lata 80. Kto wie, może wtedy został nagrany? Tej tajemnicy nie udało mi się jeszcze zgłębić.
Ostatnia już era, era Very zaczyna się dość niepozornie i dziwnie. Wygładzony Hey Headmaster ze tekstem o problemach dyrektora szkoły, nie tylu już rozczarowuje (tym bardziej, że to strona b genialnego Can You Forgive Her?) co zastanawia swoim bezpłciowym wyrazem.
Dalej czekają najdziwniejsze chwile spędzone z Alternative. What Keeps Mankind Alive? nagrany oryginalnie w 1988 na potrzeby programu o muzyce operowej lat 60 jest w rzeczywistości adaptacją utworu pochodzącego z opery Kurta Weilla pod tytułem Threepenny Opera z 1928 roku. Utwór ten to bardzo ciekawe doświadczenie dla słuchacza i raczej ciekawostka, której nie powinno się poddawać jednoznacznej ocenie.
Very'owy klimat daję się we znaki od momentu gdy do głośników napływa Shameless. B-sid z singla Go West. Pierwotnie, zanim zespół nagrał swoją wersję Go West i postanowił wydać na singlu, to właśnie Shameless było planowane jako album...i singiel promujący całe Very. Wielka szkoda, że ostatecznie zostało zdegradowane do pozycji strony b. W książeczce dołączonej do albumu Chris Lowe bardzo żałuję całej tej sytuacji. Tym bardziej, że utwór z mocnym tekstem (nawiązującym w pewnym sensie do How Can You Expect To Ba Taken Seriously - czyli piosenka o celebrities, którzy zrobią wszystko by zwrócić na siebie uwagę choć przez 15 minut) brzmi po prostu jak wielki hit. Porównywalnie do Go West w tym aspekcie. Niektórzy jednak nadal twierdzą, że to muzyczny żart.
Skrzywdzony czuć się może również numer Too Many People. Kolejny potencjalny przebój, dynamiczny, mający w sobie coś z Yesterday When I Was Mad i posiadający w sobie nutkę ''latino''.
Alternative żegna nas długim, acz bardzo prostym numrem Some Speculations, którego liryka zawiązuje się w następujących słowach:
''There's been some speculation about a recent invitation There's been some speculation about a recent invitation What's your game? What's his name?''
Some Speculation swoim pulsacyjnym brzmieniem i delikatnie rozłożoną po ''kątach'' elektroniką doskonale pasowałbym na krążek Relentless, o którym jeszcze zostanie na tym blogu napisane kilka zdań.
Cieżko ocenić 30 nagrań, pochodzących z zupełnie różnych epok dokonań Pet Shop Boys. W dodatku obok fantastycznych momentów, nie odbiegających w żaden sposób od albumowych utworów (Too Many People, Losing My Mind, Do I Have To?) znajdują się niewypały, albo przynajmniej piosenki napisane od niechcenia, raczej dla potrzeby wypełnienia wolnego miejsca, niż z myślą o regularnym krążku. Ale to odwieczny problem z takimi kompozycjami. Stawiam 4.
Bo jednak jest różnorodnie, jest momentami bardzo dobrze i jest to bardzo udana pozycja uzupełniająca. Nie każdy zespół ma odwagę wydać swoje mniej lubiane przez siebie i mnie znane co za tym idzie nagrania....napisałbym wręcz, że BARDZO mało jest takich przypadków. A Alternative sobie poradziło. Może dzięki singlowi Paninaro'95, może dzięki nazwie firmującej kompilacje, w każdym razie 2 miejsce na UK Chart o czymś świadczy.
Polskie Glastonbury
Oba występy odbedą się w środku 3-dniowego festiwalu i będą przystawką przed show takich zespołów jak The Verve, Massive Attack czy Kings Of Leon.
Pet Shop Boys - Very - 1993
01. Can You Forgive Her?
02. I Wouldn't Normally Do This Kind Of Thing
03. Liberation
04. A Different Point Of View
05. Dreaming Of The Queen
06. Yesterday When I Was Mad
07. The Theatre
08. One And One Make Five
09. To Speak Is A Sin
10. Young Offender
11. One In A Milion
12. Go West/Postscript*
* ukryty utwór
Kiedyś moja ukochana i całkowicie absorbująca każdą wolną chwilę płyta, dziś darzona ogromną sympatią i szacunkiem piąta studyjna płyta Pet Shop Boys. Nadal jest wyjątkowym albumem, nie potrafię jej słuchać w kółko przez 8-12 godzin, ale sam fakt, że przetrwała moje przeROCKowywanie się zasługuje na uznanie....jak i zresztą większość albumów formacji.
Very nie jest też już (raczej) moim ulubionym dziełem z warsztatu Brytyjczyków. Behaviour zrobił swoje. Pomijając ten drobny szczegół nie mogę jednak o niej źle pisać, wszak nie jestem only one człowiekiem, który gdzieś na boku swojego kajetu notuje: psb, 93, very, jedna z najważniejszych płyt rozrywkowych lat 90, synthpop...
Synthpop! A właśnie! Grupa wraca do grania muzyki do tańczenia, wraca do napełnionych syntezatorowym zgrzytem kompozycji, do płynnych melodii i bardzo przyjemnego grania...dla każdego. Very to ostatni WIELKI sukces komercyjny jaki stał się udziałem pary Tennant/Lowe. Przy okazji kolejnych płyt z pewnością będę miał okazję napisać, że tak naprawdę to jeden z tych zespołów, które nigdy nie wygasły, ale umówmy się, że Very to taki ostatni wielki hit. Pierwsze miejsce na liście w UK, 3 mln ''dzwonków'' w świat...
Pewnie to za sprawą Go West? Zgadza się...po części. Go West swego czasu było ogromnie popularnym nagraniem. W Anglii był to tryumfalny powrót do top 3 Uk Chart, pierwszy taki wypadek od czasów Heart, ale i ostatni w ogóle. Utwór, który w oryginale był wykonywany przez disco grupę Village People, został głęboko osadzony w popkulturze co ma do dziś swoje dobre i złe strony. G o West to jeden z tych numerów, które się kocha albo nienawidzi. Rosyjski Chór Akademmicki (po raz kolejny razem z PSB), prosta, dyskotekowa, ale niezwykle ''przyczepliwa'' melodia i bardzo nowatorski jak na swoje czasy klip, bardzo wyraźnie odnoszący się do ideologii komunistycznej (kręcony w Rosji). Utwór zresztą posiada jasne przesłanie: uciekajcie z wschodu na zachód, do lepszego świata. Ciekaw jestem jakby świat na to zareagował jeszcze w czasach komunistycznych. Sukces Very to jednak nie tylko Go West (znów się łezka kręci w oku, bo to PIERWSZY numer od którego zaczęła się moja fascynacja muzyką, serio!).
Swego czasu Pet Shop Boys stosowało dobrą rynkową taktykę, która z niewyjaśnionych przyczyn niestety porzuciło ostatnimi latami, a mianowicie wydawania dwóch singli przed premierą albumu.
Właśnie takim singlem było Can You Forgive Her?. Pojawiło się o wiele wcześniej niż album (26 września), bo już na samym początku Czerwca 1993 roku.
I tu znów robię pauzę na głęboki oddech. Mój prawie-ulubiony utwór grupy. Po prostu. Często zresztą zmienia swoje miejsce zależnie od tego czy w danym momencie bardziej czy mniej podoba mi się Being Boring. Can You Forgive Her? to fantastyczne uderzenie. ''Starting with a huge crash of synth and trumpet'' - to zdanie brzmi chyba lepiej niż: ''Utwór zaczyna się od niesamowitego połączenia masywnych syntezatorów i fantastycznych trąbek'' - musicie mi wybaczyć, że często lubię jakiś angielskich słówek czy określeń użyć.
Anyway, jest tak jak napisano w obu wersjach. Piosenka utrzymana jest w bardzo mrocznym elektronicznym nastroju. Brzmienie trąbek nadaje całości jeszcze większej charyzmy i dodaje trochę swingowego akcentu. Zwrotki w konwencji laserowej i znów wybuchowy refren. Nazywany nie bez przyczyny następcom It's A Sin. W dodatku kolejny świetny tekst Tennanta o tym jak dziewczyna odkrywa oznaki odmiennej orientacji swojego partnera i robi mu piekło.
Kilka fantastycznych cytatów ''You're in love, and it feels like shame, Because she's gone and made a fool of you in public again'' albo ''She's made you some kind of laughing stock, Because you dance to disco, and you don't like rock''.
Zaraz po otwierającym w dodatku cały album CYFH dostajemy zupełnie inną paczkę skarpetek.
I Wouldn't Normally Do This Kind Of Thing to słodki pop, bazujący i wzorujący się na muzyce tego gatunku z lat 60, pełny fanfarów i bardzo i zabawnej gry klawiszy. Nie każdy na pewno polubi takie granie. Nie raz padnie słowo: Kicz, tandeta czy szmira. Ale za to właśnie wszyscy kochamy Pet Shop Boys. Oni balansują na tej niebezpiecznej krawędzi. Naprawdę nigdy dobrego smaku nie przekroczyli. Łatwiej przełknąć singlową wersje tej piosenki, wydłużoną o prawie minutę, zupełnie inaczej zmixowaną, ale też na modłę średniowiecza 20 wieku.
Więcej na płycie takich zastrzyków energii, a przynajmniej w takim stopniu już nie da się usłyszeć. Powiem więcej. Jest nawet dość spokojnie. A to za sprawą utworów pokroju Liberation (kto pamięta jak ten motyw był używany w kilku reklamach?), To Speak Is A Sin (tutaj jest naprawdę sexy & queit, ta atmosfera zadymionych, nocnych klubów - cudo), albo dramatycznego wręcz The Theate, gdzie wokalista ma do pomocy po raz pierwszy wyraźnie słyszalną Sylvie Mason James, późniejszą wielokrotną współpracowniczkę duetu, czy to w nagraniach czy na koncertach.
Dwa spośród dwunastu numerów na Very to też kolejna kategoria, tym razem: kategoria laserowa. Chłodnemu, ale utrzymanemu w bardzo szybkim tempie Young Offender, który traktuje o fali młodych przestępców w UK, towarzyszy nadający się w 100% do Gwiezdnych Wojen A Different Point Of View.
Jak więc widać jest różnorodnie, ale to wciąż doskonały ''zabawiarski'' krążek, tak mocno popularny, że wznawiany kilka razy już w samych latach 90. To też na równi z Actually największa kopalnia hitów grupy. Wszystkie single bez najmniejszych problemów dostały się do 20 najlepszych płytek w UK. Warto dodać, że każdy videoklip został w dużej mierze wykreowany przez technikę komputerową. W tamtych czasach praktycznie każdy film zrealizowany do nowego singla Pet Shop Boys budził nie małe zainteresowanie. A do historii muzyki rozrywkowej przejdą słynne czapki i peruki stosowane w klipach do Can You Forgive Her czy I Wouldn't Normally Do This Kind Of Thing.
W 1993 roku Pet Shop Boys odrodziło się na nowo. Wykorzystując już swoje niemałe doświadczenia z poprzednich lat nagrało krążek, który szybko podchwycili wszyscy fani dobrego popu. Zespół nie bał czerpać się zarówno ze starej szkoły popu, jak i nowoczesnych klubowych rytmów, a nawet pośrednich eurodance. Bo taki właśnie jest najbardziej żywiołowy, potężnie osadzony na dzikich bębnach, numer w całej karierze zespołu - Yesterday When i Was Mad. W nim to pod przykrywką problemów pacjenta szpitala psychiatrycznego (co jeszcze mocniej zostało uwypuklone w fantastycznym klipie, takim z pogranicza horroru i komedii) doskonale prezentuje sytuacje biznesu muzycznego ''You have a certain quality, which really is unique. Expressionless, such irony, although your voice is weak. It doesn't really matter 'cause the music is so loud. Of course it's all on tape, but no one will find out''.
Po wydaniu Very rozpoczęła się szalona promocja zakończona w grudniu 1994 roku wspaniałym koncertem w Rio De Janeiro, na którego wznowienie na DVD wciąż czekają miliony fanów Pet Shop Boys. Zanim jednak, ty drogi czytelniku, będziesz miał ochotę na obejrzenie filmu z trasy Discovery, zapoznaj się z Very, bo to doskonała pozycja aby wypracować sobie zdanie na temat zespołu i poznać ten przytaczany już od samego początku recenzji tytuł najlepszej rozrywkowej płyty początku lat 90. I nie brońcie się tylko dlatego, że nie lubicie Go West....czy wiecie, że tam dalej po chwili wyciszenia są....szanty?

poniedziałek, 23 czerwca 2008
Love is mp3
PS - pamiętajcie by usunąć pliki po 24 godzinach od jego pobrania :)
Pet Shop Boys - Introspective - 1988
01. Left To My Own Devices
02. I Want A Dog
03. Domino Dancing
04. I'm Not Scared
05. Always On My Mind/In My House
06. It's Alright
Trochę ciężko w to uwierzyć, ale zaczyna się lato, rok szkolny skończył się kilka dni temu, a ja zamiast robić coś konstruktywnego dla mojego zdrowia siedzę przy komputerze, jem pizze i piszę o kolejnej płycie grupy Pet Shop Boys. Na domiar złego to jest bardzo wakacyjna płyta...a dziś leje potworny deszcz! To wymaga szczegółowej introspekcji. Trudne?
Zastanówmy się na początku kto w ogóle wymyślił takie słowo jak ''Introspekcyjny''. Chyba Pet Shop Boys. A przynajmniej ja spotkałem się z nim po raz pierwszy gdy postanowiłem posłuchać ich trzeciej studyjnej płyty z 1988 roku pod takim właśnie tytułem - Introspective. Czy grupa zgodnie z tytułem postanowiła przeanalizować swoje poprzednie płyty i na podstawie wyciągniętych wniosków nagrać kolejny udany album? Na takie pytania zwykle odpowiadam na końcu, tym razem jednak nie będę owijał w bawełnę, ponieważ każdy kto choć raz przesłucha ten album, a ma porównanie z innymi pozycjami grupy dostrzeże konkretne i wyraźne zmiany jakie zaszły w ciągu zaledwie 11 miesięcy od wydania Actually. Mało tego, ostatni singiel z Actually, a pierwszy z Introspective dzieliło tylko 6 miesięcy. Już wtedy zespół pokazał, że jest bardzo pracowitym tworem, co zostało im do dzisiejszego dnia, choć nie wiele osób sobie z tego zdaje sprawę.
Introspective to 7 dosyć dziwnie ułożonych, barwnych kolorowych pasów, które mają za zadanie symbolizować 7 piosenek ujętych na albumie - a dobrze, że 90% z was pewnie nigdy nie widziała na oczy ohydnych wkładek w środku. Tylko 7. Za to trwających łącznie ''tradycyjne'' 48 minut. Bo Introspective brzmi raczej jak extended album z wydłużonymi wersjami największych hitów grupy. Mało zorientowana osoba może nazwać to w dodatku kolejną częścią serii Disco z remixami.
Trochę nieścisłości zawarłem w zdaniu, że duet Tennant/Lowe zapracowywał się na śmierć przy pracach nad tą płytą. Faktycznie tylko dwie piosenki zostały napisane na ten krążek. Jest to Domino Dancing, jeden z najbardziej popularnych utworów Brytyjczyków, z bardzo wyraźnym akcentem muzyki latynoskiej oraz Left To My Own Devices, produkt współpracy z Trevorem Hornem. Reszta to albo covery (Always On My Mind, It's Alright) albo też piosenki, które przetrwały sesje do pierwszego i drugiego albumu (I Want A Dog, I'm Not Scared).
Na początku wszystko jest przemieszane. Nowy utwór, Left To My Own Devices wita się z słuchaczem stylem kompozycji z poprzedniej płyty. Zbyt wiele się nie zmieniło jeśli chodzi o warstwę muzyczną. Aczkolwiek po raz pierwszy wychodzi tu na jaw kolaboracja Pet Shop Boys z żywą orkiestrą, która wyraźnie słyszalna jeszcze bardziej potęguje wrażenie monumentalności ośmiominutowego minutowego utworu! Oczywiście wersje singlowa Left To My Own Devices, jak i singlowe wersje kolejnych singli z płyty zostały drastycznie skrócone i znacząco przez to różnią się od oryginałów. Akurat w wypadku opisywanego numeru żal może być tylko operowych wstawek Sally Bradshaw - i tak tylko koneserom muzyki klasycznej, którzy raczej nie sięgną po to CD.
Więcej do zarzucenia mam praktycznie jedynej znanej szeroko edycji Domino Dancing. Niby zwrotki i refreny brzmią i są rzeczywiście identycznie. W międzyczasie jednak rozbudowany utwór posiada kilka fantastycznych solówek zagranych czy to na gitarze akustycznej, klawiszach czy być może najpiękniejszej, na trąbce. Jako podkład cały czas słyszalne jest ''ostro cięte'' klawiszowe tło, które niestety w pewnym momencie dostaje się pod władanie scratchingu. Spore zmiany słychać również w kompozycji Always On My Mind, dodatkowo wspomożonej przez króciutki utwór In My House pojawiający się w pierwszej części kompozycji.
Extended (nie powinienem chyba tak się wyrażać, ale jakoś trzeba nazwać alternatywnie wersje albumową) charakteryzuje się bardziej klubowym rytmem i wyraźną separacją klawiszy, których dźwięk jest wyraźnie zmieniony co niestety według mojej opinii nie dodaje piosence uroku.
You were always on my mind it's true I never thought of anyone else but you You were on my mind and in my dreams
Pojawienie się tego fragmentu nie występującego w tekście singlówki zwiastuje nam początek drugiej części składowej piosenki. Zmienia się wtedy konstrukcja kompozycji, wchodzi granie przypominające niektóre momenty z płyt takich artystów jak np. New Order. Imitacja instrumentów dętych, drugi plan nabiera zdecydowanie spokojniejszego kształtu przy zachowaniu ciągłego pląsającego się wkoło rytmu.
Dopiero po kilku przymiarkach w okolicach 5:30 startujemy z dobrze znanym wszystkim z radia utworem. Brzmi tak samo, wzbogacony jedynej przez fantastyczne bębny. Potem znów następuje jakby wymieszanie obu części razem. Naprawdę fantastycznie skonstruowany numer. Prawie 10 minut muzyki w bardzo progresywnym wydaniu. Najlepszy utwór na płycie.
Efekt kulminacyjny kryje się więc pod 5. Zanim do niego trafimy czeka jeszcze spotkanie z najmniej interesującym I Want A Dog. Dosyć monotonny, z błahym tekstem o czworonogach odbiera trochę siły i magii Introspective. Dobrze prezentuje się tylko sekcja klawiszy (fantastyczne solo w połowie tracka, budzące na myśl trochę Simply Red-owe klimaty) i po raz kolejny dęciaki, robiące nie małe zamieszanie na płycie.
Dla wyrówanania harmonii mamy I'm Not Scared. Utwór napisany przez zespół dla Patsy Kensit, tym razem wyłącznie w ich wykonaniu. Piosenka o nieszczęśliwej miłości podana mimo to w formie interesujących strof: ''Tonight the streets are full of actors. I don't know why. Oh, take these dogs away from me, Before they, they bite''.
Ostatni utwór na płycie (It's Alright) to ciekawa interpretacja piosenki Sterlingga Voida w stylu soul [inna (znów!) wszakże niż singlowa] i jednocześnie nawoływanie do zaprowadzenia pokoju na świecie (nawiązania do wojen a Afganistanie i RPA), bo: ''the music play forever''. Najdłuższa kompozycja na albumie, wymaga odrobiny cierpliwości, nawet dla fanów, których ten utwór mocno zdziwił. Do piosenki powstał bardzo charakterystyczny teledysk, gdzie członkowie grupy otoczeni są przez gromadę bobasów.
Zastanówmy się na początku kto w ogóle wymyślił takie słowo jak ''Introspekcyjny''. Chyba Pet Shop Boys. A przynajmniej ja spotkałem się z nim po raz pierwszy gdy postanowiłem posłuchać ich trzeciej studyjnej płyty z 1988 roku pod takim właśnie tytułem - Introspective. Czy grupa zgodnie z tytułem postanowiła przeanalizować swoje poprzednie płyty i na podstawie wyciągniętych wniosków nagrać kolejny udany album? Na takie pytania zwykle odpowiadam na końcu, tym razem jednak nie będę owijał w bawełnę, ponieważ każdy kto choć raz przesłucha ten album, a ma porównanie z innymi pozycjami grupy dostrzeże konkretne i wyraźne zmiany jakie zaszły w ciągu zaledwie 11 miesięcy od wydania Actually. Mało tego, ostatni singiel z Actually, a pierwszy z Introspective dzieliło tylko 6 miesięcy. Już wtedy zespół pokazał, że jest bardzo pracowitym tworem, co zostało im do dzisiejszego dnia, choć nie wiele osób sobie z tego zdaje sprawę.
Introspective to 7 dosyć dziwnie ułożonych, barwnych kolorowych pasów, które mają za zadanie symbolizować 7 piosenek ujętych na albumie - a dobrze, że 90% z was pewnie nigdy nie widziała na oczy ohydnych wkładek w środku. Tylko 7. Za to trwających łącznie ''tradycyjne'' 48 minut. Bo Introspective brzmi raczej jak extended album z wydłużonymi wersjami największych hitów grupy. Mało zorientowana osoba może nazwać to w dodatku kolejną częścią serii Disco z remixami.
Trochę nieścisłości zawarłem w zdaniu, że duet Tennant/Lowe zapracowywał się na śmierć przy pracach nad tą płytą. Faktycznie tylko dwie piosenki zostały napisane na ten krążek. Jest to Domino Dancing, jeden z najbardziej popularnych utworów Brytyjczyków, z bardzo wyraźnym akcentem muzyki latynoskiej oraz Left To My Own Devices, produkt współpracy z Trevorem Hornem. Reszta to albo covery (Always On My Mind, It's Alright) albo też piosenki, które przetrwały sesje do pierwszego i drugiego albumu (I Want A Dog, I'm Not Scared).
Na początku wszystko jest przemieszane. Nowy utwór, Left To My Own Devices wita się z słuchaczem stylem kompozycji z poprzedniej płyty. Zbyt wiele się nie zmieniło jeśli chodzi o warstwę muzyczną. Aczkolwiek po raz pierwszy wychodzi tu na jaw kolaboracja Pet Shop Boys z żywą orkiestrą, która wyraźnie słyszalna jeszcze bardziej potęguje wrażenie monumentalności ośmiominutowego minutowego utworu! Oczywiście wersje singlowa Left To My Own Devices, jak i singlowe wersje kolejnych singli z płyty zostały drastycznie skrócone i znacząco przez to różnią się od oryginałów. Akurat w wypadku opisywanego numeru żal może być tylko operowych wstawek Sally Bradshaw - i tak tylko koneserom muzyki klasycznej, którzy raczej nie sięgną po to CD.
Więcej do zarzucenia mam praktycznie jedynej znanej szeroko edycji Domino Dancing. Niby zwrotki i refreny brzmią i są rzeczywiście identycznie. W międzyczasie jednak rozbudowany utwór posiada kilka fantastycznych solówek zagranych czy to na gitarze akustycznej, klawiszach czy być może najpiękniejszej, na trąbce. Jako podkład cały czas słyszalne jest ''ostro cięte'' klawiszowe tło, które niestety w pewnym momencie dostaje się pod władanie scratchingu. Spore zmiany słychać również w kompozycji Always On My Mind, dodatkowo wspomożonej przez króciutki utwór In My House pojawiający się w pierwszej części kompozycji.
Extended (nie powinienem chyba tak się wyrażać, ale jakoś trzeba nazwać alternatywnie wersje albumową) charakteryzuje się bardziej klubowym rytmem i wyraźną separacją klawiszy, których dźwięk jest wyraźnie zmieniony co niestety według mojej opinii nie dodaje piosence uroku.
You were always on my mind it's true I never thought of anyone else but you You were on my mind and in my dreams
Pojawienie się tego fragmentu nie występującego w tekście singlówki zwiastuje nam początek drugiej części składowej piosenki. Zmienia się wtedy konstrukcja kompozycji, wchodzi granie przypominające niektóre momenty z płyt takich artystów jak np. New Order. Imitacja instrumentów dętych, drugi plan nabiera zdecydowanie spokojniejszego kształtu przy zachowaniu ciągłego pląsającego się wkoło rytmu.
Dopiero po kilku przymiarkach w okolicach 5:30 startujemy z dobrze znanym wszystkim z radia utworem. Brzmi tak samo, wzbogacony jedynej przez fantastyczne bębny. Potem znów następuje jakby wymieszanie obu części razem. Naprawdę fantastycznie skonstruowany numer. Prawie 10 minut muzyki w bardzo progresywnym wydaniu. Najlepszy utwór na płycie.
Efekt kulminacyjny kryje się więc pod 5. Zanim do niego trafimy czeka jeszcze spotkanie z najmniej interesującym I Want A Dog. Dosyć monotonny, z błahym tekstem o czworonogach odbiera trochę siły i magii Introspective. Dobrze prezentuje się tylko sekcja klawiszy (fantastyczne solo w połowie tracka, budzące na myśl trochę Simply Red-owe klimaty) i po raz kolejny dęciaki, robiące nie małe zamieszanie na płycie.
Dla wyrówanania harmonii mamy I'm Not Scared. Utwór napisany przez zespół dla Patsy Kensit, tym razem wyłącznie w ich wykonaniu. Piosenka o nieszczęśliwej miłości podana mimo to w formie interesujących strof: ''Tonight the streets are full of actors. I don't know why. Oh, take these dogs away from me, Before they, they bite''.
Ostatni utwór na płycie (It's Alright) to ciekawa interpretacja piosenki Sterlingga Voida w stylu soul [inna (znów!) wszakże niż singlowa] i jednocześnie nawoływanie do zaprowadzenia pokoju na świecie (nawiązania do wojen a Afganistanie i RPA), bo: ''the music play forever''. Najdłuższa kompozycja na albumie, wymaga odrobiny cierpliwości, nawet dla fanów, których ten utwór mocno zdziwił. Do piosenki powstał bardzo charakterystyczny teledysk, gdzie członkowie grupy otoczeni są przez gromadę bobasów.
Duży plus należy postawić przy tej płycie za sam pomysł jej realizacji. Nie od dziś znamy muzyczny rynek. Tak nietypowy album mógł okazać się komercyjnym samobójstwem....okazał się największy sukcesem Pet Shop Boys w historii i osiągnął wynik prawie 5 mln egzemplarzy na całym świecie. Grupa na Introspective postanowiła spuścić tęgi łomot nawet najbardziej wytrwałym parkietowym wyjadaczom i jednocześnie dostarczyć fanom aż nadto rozrywki, jakby wiedziała i z góry założyła jak wyglądać będzie ich kolejny, przełomowy i najważniejszy album Behaviour. Proponuję nacieszyć się dźwiękami Introspective i co za tym idzie mieć z tego czystą zabawę i przyjemność, bo w przyszłości grupa już nie będzie wykonywała żadnych intro, retro czy innego rodzaju ''spekcji''.

niedziela, 22 czerwca 2008
Notowanie 81 (21.06.08)
AP. PP. LT.
01. 01. 03. The Good, The Bad And The Queen - The Good, The Bad And The Queen
02. 04. 08. Nick Cave & The Bad Seeds - More News From Nowhere
03. 05. 08. Coldplay - Violet Hill
04. 02. 11. Interpol - Pioneer To The Falls
05. 06. 07. The Jesus And Mary Chain - All Things Must Pass
06. 17. 02. The Dresden Dolls - Lonesome Organist Rapes Page-Turner
07. 07. 06. The Cure - The Only One
08. 08. 03. Roisin Murphy - Movie Star
09. 03. 07. dEUS - Slow
10. 23. 02. Tindersticks - The Hungry Saw
11. 11. 03. Blackfield - Where Is My Love?
12. 45. 03. Elbow - An Audience With The Pope
13. 35. 02. The Cure - Freakshow
14. 09. 10. Goldfrapp - Happiness
15. 15. 06. The Last Shadow Puppets - The Age Of The Understatement
16. 21. 03. Ladytron - Ghosts
17. 10. 12. Portishead - Machine Gun
18. 12. 04. Renton - Walk Aside
19. 16. 08. R.E.M. - Hollow Man
20. 22. 03. Lao Che - Czarne Kowboje
21. 13. 07. Coldplay - Viva La Vida
22. 14. 09. Guillemots - Get Over It
23. 18. 05. Death Cub For The Cutie - I Will Possess Your Heart
24. NE. 01. Portishead - The Rip
25. 27. 08. The Subways - Girls & Boys
26. 20. 09. Nine Inch Nails - Discipline
27. 19. 12. dEUS - The Architect
28. 25. 08. Foo Fighters - Cheer Up Boys (Your Makeup Is Running)
29. 31. 05. M83 - Graveyard Girl
30. 24. 14. Radiohead - Nude
31. 42. 03. Morrissey - All You Need Is Me
32. NE. 01. R.E.M. - Sing For The Submarine
33. NE. 01. The Music - Strenght In Numbers
34. 26. 09. The Wombats - Backfire In The Disco
35. 32. 12. Lao Che - Hydropiekłowstąpienie
36. 29. 11. Elbow - Grounds For Divorce
37. 33. 10. Steve Lukather - Tell Me What You Want From Me
38. 36. 05. Organizm - Głowa
39. 34. 16. Carla Bruni - Autumn
40. 30. 10. The Racounteurs - Salute Your Solution
41. NE. 01. Amy Macdonald - Poison Price
42. 43. 04. Gavin Rossdale - Love Remains The Same
43. 49. 02. The Dandy Warhols - Wasp In The Lotus
44. 28. 06. Big Day - Jedyny Słodki Problem
45. 40. 04. Martina Topley Bird - Carnies
46. 50. 05. Hercules And Love Affair - Blind
47. 37. 04. Guillemots - Falling Out Of Reach
48. 41. 17. PJ Harvey - The Devil
49. 39. 11. Jarvis Cocker - Heavy Weather
50. 44. 15. Roisin Murphy - You Know Me Better
51. 46. 15. Rufus Wainwright - Between My Legs
52. 51. 17. Lao Che - Drogi Panie
53. NE. 01. The Kooks - Shine On
54. 38. 04. Hey - W Imieniu Dam (Live)
55. 47. 07. Muzyka Końca Lata - Chłopaki
56. 52. 13. Eric Avery & Shirley Manson - Maybe
57. NE. 01. Editors - Bones
58. 48. 11. Rush - The Way The Wind Blows
59. 58. 02. The Hoosiers - Coops And Robbers
60. 54. 14. Porcupine Tree - Normal
Z listy wypadły:
z 53 - The Futureheads - The Beginning Of The Twist - po 15 tyg.
z 55 - Stare Dobre Małżeństwo - Jednoczas - po 4 tyg.
z 56 - Pudelsi - Dziewczyny Z Podwórka, Chłopaki Z Mojej Ulicy - po 5 tyg.
z 57 - Satellite Party - Only Love Let's Celebrate - po 8 tyg.
z 59 - The Kills - U.R.A Fever - po 18 tyg.
z 60 - Travis - Big Chair - po 12 tyg.
01. 01. 03. The Good, The Bad And The Queen - The Good, The Bad And The Queen
02. 04. 08. Nick Cave & The Bad Seeds - More News From Nowhere
03. 05. 08. Coldplay - Violet Hill
04. 02. 11. Interpol - Pioneer To The Falls
05. 06. 07. The Jesus And Mary Chain - All Things Must Pass
06. 17. 02. The Dresden Dolls - Lonesome Organist Rapes Page-Turner
07. 07. 06. The Cure - The Only One
08. 08. 03. Roisin Murphy - Movie Star
09. 03. 07. dEUS - Slow
10. 23. 02. Tindersticks - The Hungry Saw
11. 11. 03. Blackfield - Where Is My Love?
12. 45. 03. Elbow - An Audience With The Pope
13. 35. 02. The Cure - Freakshow
14. 09. 10. Goldfrapp - Happiness
15. 15. 06. The Last Shadow Puppets - The Age Of The Understatement
16. 21. 03. Ladytron - Ghosts
17. 10. 12. Portishead - Machine Gun
18. 12. 04. Renton - Walk Aside
19. 16. 08. R.E.M. - Hollow Man
20. 22. 03. Lao Che - Czarne Kowboje
21. 13. 07. Coldplay - Viva La Vida
22. 14. 09. Guillemots - Get Over It
23. 18. 05. Death Cub For The Cutie - I Will Possess Your Heart
24. NE. 01. Portishead - The Rip
25. 27. 08. The Subways - Girls & Boys
26. 20. 09. Nine Inch Nails - Discipline
27. 19. 12. dEUS - The Architect
28. 25. 08. Foo Fighters - Cheer Up Boys (Your Makeup Is Running)
29. 31. 05. M83 - Graveyard Girl
30. 24. 14. Radiohead - Nude
31. 42. 03. Morrissey - All You Need Is Me
32. NE. 01. R.E.M. - Sing For The Submarine
33. NE. 01. The Music - Strenght In Numbers
34. 26. 09. The Wombats - Backfire In The Disco
35. 32. 12. Lao Che - Hydropiekłowstąpienie
36. 29. 11. Elbow - Grounds For Divorce
37. 33. 10. Steve Lukather - Tell Me What You Want From Me
38. 36. 05. Organizm - Głowa
39. 34. 16. Carla Bruni - Autumn
40. 30. 10. The Racounteurs - Salute Your Solution
41. NE. 01. Amy Macdonald - Poison Price
42. 43. 04. Gavin Rossdale - Love Remains The Same
43. 49. 02. The Dandy Warhols - Wasp In The Lotus
44. 28. 06. Big Day - Jedyny Słodki Problem
45. 40. 04. Martina Topley Bird - Carnies
46. 50. 05. Hercules And Love Affair - Blind
47. 37. 04. Guillemots - Falling Out Of Reach
48. 41. 17. PJ Harvey - The Devil
49. 39. 11. Jarvis Cocker - Heavy Weather
50. 44. 15. Roisin Murphy - You Know Me Better
51. 46. 15. Rufus Wainwright - Between My Legs
52. 51. 17. Lao Che - Drogi Panie
53. NE. 01. The Kooks - Shine On
54. 38. 04. Hey - W Imieniu Dam (Live)
55. 47. 07. Muzyka Końca Lata - Chłopaki
56. 52. 13. Eric Avery & Shirley Manson - Maybe
57. NE. 01. Editors - Bones
58. 48. 11. Rush - The Way The Wind Blows
59. 58. 02. The Hoosiers - Coops And Robbers
60. 54. 14. Porcupine Tree - Normal
Z listy wypadły:
z 53 - The Futureheads - The Beginning Of The Twist - po 15 tyg.
z 55 - Stare Dobre Małżeństwo - Jednoczas - po 4 tyg.
z 56 - Pudelsi - Dziewczyny Z Podwórka, Chłopaki Z Mojej Ulicy - po 5 tyg.
z 57 - Satellite Party - Only Love Let's Celebrate - po 8 tyg.
z 59 - The Kills - U.R.A Fever - po 18 tyg.
z 60 - Travis - Big Chair - po 12 tyg.
Pet Shop Boys - Actually - 1987
01. One More Chance
02. What Have I Done To Deserve This
03. Shopping
04. Rent
05. Hit Musicc
06. It Coouldn't Happen Here
07. It's A Sin
08. Heart
09. I Want To Wake Up
10. King's Cross
W latach 80 nie było jeszcze tak traumatycznego zjawiska jak ''syndrom drugiej płyty'', który obecnie jest chyba najpopularniejszym terminem muzycznym obok ''zespół kategorii emo''. Po bardzo dobrze przyjętym albumie Please (a może raczej singlu West End Girls?) Pet Shop Boys postanowili szybko wziąć się do pracy i sprawić by nie zapomniano o nich zbyt szybko i nie zakwalifikowano do kategorii ''One hit wonder''.
Przerwa między obiema pozycjami to niecałe półtora roku, w tym czasie na rynku zdążyła pojawić się jeszcze kompilacja Disco, zawierająca zremixowane kompozycje z Please. Sytuacja przy nagrywaniu Actually była o tyle łatwiejsza, że grupa miała już dużo zaoszczędzonego materiału, który nieprzerwanie powstawał w przeciągu lat 81-85. Przy ostatecznym układaniu tracklisty wykorzystano dwie takie kompozycje, One More Chance, Rent oraz It's A Sin. Jakby świadom niedociągnięć produkcyjnych swojego debiutu, duet postanowił zatrudnić tym razem aż 5 różnych producentów (w tym Stephana Hague, pierwszoplanową postać z Please), ale i postanowił pobawić się nad ostateczną obróbki Actually.
Dziś płyta ta jest drugim najlepiej sprzedającym się krążkiem grupy na świecie, ale być może najbardziej znanym ze względu na swoją zawartość. Znów sukces całości zależał odpowiedniego wypromowania całości zanim jeszcze album trafił na półki sklepowe. It's A Sin, poświęcony tematyce religijnej jest swego rodzaju protest-songiem, odnoszącym się do lat spędzonych przez wokalistę w St. Cuthbert School w Newcastle, gdzie absolutnie nie akceptowana było odmienność seksualna i panowała homofobia. It's A Sin porusza się w tym wypadku temat wiary w Boga i trudnych pytań, na które nie dostaje się odpowiedzi. Utwór oparty na ścianach orkiestralnych i tworzących ponury klimat średniowiecza syntezatorów nie tylko wywołał spore poruszenie swoją warstwą tekstową, ale stał się wielkim przebojem na miarę West End Girl, choć w Stanach Zjednoczonych skończył na 9 miejscu listy. Zgodnie z ówczesnym trendem na dwa miesiące przed premierą do sklepów trafił kolejny singiel pod tytułem What Have I Done To Deserve This. Był totalnie inny od poprzednika. Nawiązujący do stylistyki lat 60, przepełniony dzwonkami, pogodnym nastrojem i ciekawie zabarwiony saksofonowymi wstawkami pomógł odzyskać popularność Brytyjskiej piosenkarce Dusty Springfield, która po wielu latach niepowiedzeń wróciła na scenę i zgodziła się użyczyć głosu do numeru. Po raz kolejny singiel grupy dociera do ''trójek'', zarówno w UK jak i USA.
Actually to rzeczywiście chyba najbardziej naszpikowany hitami album grupy. Sam zespół nie dawno postanowił odświeżyć trochę pomysł na muzykę z tamtego okresu i w wydanym w 2006 roku singlu Minimal wykorzystał ten sam patent co w piosence Shopping - czyli przeliterowywany refren. Trzeba przyznać, że efekt był znakomity, a na koncertach furorę robiła połączona wersja obu piosenek.
Wracając do płyty.Oprócz wspomnianych wyżej singli znaleźć można tam urzekającą balladę Rent z popisowym podkładem bębnów, albo dynamiczny, najbardziej dyskotekowy przebój grupy w historii - Heart - ze słynnym ''wołającym'' samplem. Uwagę przykuwa też teledysk kręcony na podobieństwo filmu Nosferatu, kręcony na terenie obecnej Słowenii, w którym to wampir (w tej roli Ian McKellen znany z ról Gandalfa albo Magneto) ściąga do swojej posiadłości dwójkę nowożeńców i przywłaszcza (poprzez hipnozę) sobie partnerkę wokalisty. Heart uznawany jest za najlepszy teledysk grupy, posiadający momenty grozy, ale głównie nie odchodzący od swojego komediowego przekazu. Reżyserem video jest Jack Bond, pracujący w tym okresie z grupą nad ich własnym filmem It Couldn't Happen Here, który w dużej mierze zawiera piosenki z Actually.
Tytułowy kawałek to najbardziej egzotyczna pozycja jak dotąd w dyskografii pary Tennant/Lowe. Prezentuje on zespół z bardziej stonowanej strony, brzmi raczej jak operowy standard niż popowy numer. Wszystko za sprawą współpracy Angelo Badalamentiego, dla którego nie będzie to jak się później okazało ostatni kontakt z Pet Shop Boys.
Drugim chłodnym i spokojnym kawałkiem jest zamykający całość King's Cross, jak sama nazwa wskazuje opowiada on o dworcu kolejowym o tej samej nazwie. W swoim czasie przymierzany był nawet na singla, po tragicznych wydarzeniach z końca 1987 roku, w których to spłonął prawdziwy dworzec. Pieniądze, że sprzedaży miały zostać przeznaczone na jego odbudowę. Plany te jednak nie doszły do realizacji.
Cofnijmy się jeszcze na chwilę do początku płyty, gdzie pojawia się odświeżony na nowo pierwszy, niskonakładowy singiel grupy One More Chance. Tym razem w dłuższej wersji, przypominający z początku późniejsze dokonania grupy Yello, która jakby pożyczyła z tej piosenki partie bębnów, ''skrzeczące'' sample oraz wszystkie motoryzacyjne wstawki. Na albumie Flag z 1988 wszystkie te rzeczy znaleźć można w utworach The Race oraz Tied Up.
Actually ukazało już w pełni rozwinięty zespół grający muzykę pop najlepszego gatunku. Współpraca Juliana Mendelsona czy też Sheppa Pettibone pozwoliła do perfekcji doprowadzić produkcję płyty i mimo, że w warstwie instrumentalnej album nie różni się zbyt mocno od Please to słucha się zdecydowanie lepiej. Brzmienie jest bogatsze i bardziej szczegółowe. Repertuar został urozmaicony i oprócz numerów, które spokojnie mogłyby zostać przypasowane do Please (One More Chance, I Want To Wake Up) zawiera naprawdę pionierskie kompozycje w stylu It's A Sin czy It Couldn't Happen Here.
Warto dodać, że pozycję Pet Shop Boys na rynku przypieczętowało dodatkowo wydanie w Święta roku 1987 singla Always On My Mind, który z niewyjaśnionych przyczyn znalazł się dopiero na płycie Introspective. Actually było pod każdym względem strzałem w 10. Przełamało stereotyp, że muzyka pop/dance to atut zespołów ''bujnych czupryn'' w kolorowych i tandetnych koszulach, śpiewających o miłości w swoich błahych i monotonnych tekstach. Pop stał się również domeną dżentelmenów. Nie wierzycie? Zacznijcie od okładki...
02. What Have I Done To Deserve This
03. Shopping
04. Rent
05. Hit Musicc
06. It Coouldn't Happen Here
07. It's A Sin
08. Heart
09. I Want To Wake Up
10. King's Cross
W latach 80 nie było jeszcze tak traumatycznego zjawiska jak ''syndrom drugiej płyty'', który obecnie jest chyba najpopularniejszym terminem muzycznym obok ''zespół kategorii emo''. Po bardzo dobrze przyjętym albumie Please (a może raczej singlu West End Girls?) Pet Shop Boys postanowili szybko wziąć się do pracy i sprawić by nie zapomniano o nich zbyt szybko i nie zakwalifikowano do kategorii ''One hit wonder''.
Przerwa między obiema pozycjami to niecałe półtora roku, w tym czasie na rynku zdążyła pojawić się jeszcze kompilacja Disco, zawierająca zremixowane kompozycje z Please. Sytuacja przy nagrywaniu Actually była o tyle łatwiejsza, że grupa miała już dużo zaoszczędzonego materiału, który nieprzerwanie powstawał w przeciągu lat 81-85. Przy ostatecznym układaniu tracklisty wykorzystano dwie takie kompozycje, One More Chance, Rent oraz It's A Sin. Jakby świadom niedociągnięć produkcyjnych swojego debiutu, duet postanowił zatrudnić tym razem aż 5 różnych producentów (w tym Stephana Hague, pierwszoplanową postać z Please), ale i postanowił pobawić się nad ostateczną obróbki Actually.
Dziś płyta ta jest drugim najlepiej sprzedającym się krążkiem grupy na świecie, ale być może najbardziej znanym ze względu na swoją zawartość. Znów sukces całości zależał odpowiedniego wypromowania całości zanim jeszcze album trafił na półki sklepowe. It's A Sin, poświęcony tematyce religijnej jest swego rodzaju protest-songiem, odnoszącym się do lat spędzonych przez wokalistę w St. Cuthbert School w Newcastle, gdzie absolutnie nie akceptowana było odmienność seksualna i panowała homofobia. It's A Sin porusza się w tym wypadku temat wiary w Boga i trudnych pytań, na które nie dostaje się odpowiedzi. Utwór oparty na ścianach orkiestralnych i tworzących ponury klimat średniowiecza syntezatorów nie tylko wywołał spore poruszenie swoją warstwą tekstową, ale stał się wielkim przebojem na miarę West End Girl, choć w Stanach Zjednoczonych skończył na 9 miejscu listy. Zgodnie z ówczesnym trendem na dwa miesiące przed premierą do sklepów trafił kolejny singiel pod tytułem What Have I Done To Deserve This. Był totalnie inny od poprzednika. Nawiązujący do stylistyki lat 60, przepełniony dzwonkami, pogodnym nastrojem i ciekawie zabarwiony saksofonowymi wstawkami pomógł odzyskać popularność Brytyjskiej piosenkarce Dusty Springfield, która po wielu latach niepowiedzeń wróciła na scenę i zgodziła się użyczyć głosu do numeru. Po raz kolejny singiel grupy dociera do ''trójek'', zarówno w UK jak i USA.
Actually to rzeczywiście chyba najbardziej naszpikowany hitami album grupy. Sam zespół nie dawno postanowił odświeżyć trochę pomysł na muzykę z tamtego okresu i w wydanym w 2006 roku singlu Minimal wykorzystał ten sam patent co w piosence Shopping - czyli przeliterowywany refren. Trzeba przyznać, że efekt był znakomity, a na koncertach furorę robiła połączona wersja obu piosenek.
Wracając do płyty.Oprócz wspomnianych wyżej singli znaleźć można tam urzekającą balladę Rent z popisowym podkładem bębnów, albo dynamiczny, najbardziej dyskotekowy przebój grupy w historii - Heart - ze słynnym ''wołającym'' samplem. Uwagę przykuwa też teledysk kręcony na podobieństwo filmu Nosferatu, kręcony na terenie obecnej Słowenii, w którym to wampir (w tej roli Ian McKellen znany z ról Gandalfa albo Magneto) ściąga do swojej posiadłości dwójkę nowożeńców i przywłaszcza (poprzez hipnozę) sobie partnerkę wokalisty. Heart uznawany jest za najlepszy teledysk grupy, posiadający momenty grozy, ale głównie nie odchodzący od swojego komediowego przekazu. Reżyserem video jest Jack Bond, pracujący w tym okresie z grupą nad ich własnym filmem It Couldn't Happen Here, który w dużej mierze zawiera piosenki z Actually.
Tytułowy kawałek to najbardziej egzotyczna pozycja jak dotąd w dyskografii pary Tennant/Lowe. Prezentuje on zespół z bardziej stonowanej strony, brzmi raczej jak operowy standard niż popowy numer. Wszystko za sprawą współpracy Angelo Badalamentiego, dla którego nie będzie to jak się później okazało ostatni kontakt z Pet Shop Boys.
Drugim chłodnym i spokojnym kawałkiem jest zamykający całość King's Cross, jak sama nazwa wskazuje opowiada on o dworcu kolejowym o tej samej nazwie. W swoim czasie przymierzany był nawet na singla, po tragicznych wydarzeniach z końca 1987 roku, w których to spłonął prawdziwy dworzec. Pieniądze, że sprzedaży miały zostać przeznaczone na jego odbudowę. Plany te jednak nie doszły do realizacji.
Cofnijmy się jeszcze na chwilę do początku płyty, gdzie pojawia się odświeżony na nowo pierwszy, niskonakładowy singiel grupy One More Chance. Tym razem w dłuższej wersji, przypominający z początku późniejsze dokonania grupy Yello, która jakby pożyczyła z tej piosenki partie bębnów, ''skrzeczące'' sample oraz wszystkie motoryzacyjne wstawki. Na albumie Flag z 1988 wszystkie te rzeczy znaleźć można w utworach The Race oraz Tied Up.
Actually ukazało już w pełni rozwinięty zespół grający muzykę pop najlepszego gatunku. Współpraca Juliana Mendelsona czy też Sheppa Pettibone pozwoliła do perfekcji doprowadzić produkcję płyty i mimo, że w warstwie instrumentalnej album nie różni się zbyt mocno od Please to słucha się zdecydowanie lepiej. Brzmienie jest bogatsze i bardziej szczegółowe. Repertuar został urozmaicony i oprócz numerów, które spokojnie mogłyby zostać przypasowane do Please (One More Chance, I Want To Wake Up) zawiera naprawdę pionierskie kompozycje w stylu It's A Sin czy It Couldn't Happen Here.
Warto dodać, że pozycję Pet Shop Boys na rynku przypieczętowało dodatkowo wydanie w Święta roku 1987 singla Always On My Mind, który z niewyjaśnionych przyczyn znalazł się dopiero na płycie Introspective. Actually było pod każdym względem strzałem w 10. Przełamało stereotyp, że muzyka pop/dance to atut zespołów ''bujnych czupryn'' w kolorowych i tandetnych koszulach, śpiewających o miłości w swoich błahych i monotonnych tekstach. Pop stał się również domeną dżentelmenów. Nie wierzycie? Zacznijcie od okładki...

Subskrybuj:
Posty (Atom)
